front-start
Sercowe sprawy kobiet PDF Email
 


logo-newsweekAutor: Dorota Romanowska

Czy kardiologia może być feministyczna? Nie tylko może, ale wręcz powinna, bo naukowcy odkryli, że serce kobiety znacznie się różni od męskiego.

Kobiety chorują i umierają na serce równie często jak mężczyźni. Ale ponieważ sercowe kłopoty dotykają panie 10-15 lat później niż panów, dotychczas traktowano je mniej poważnie. Przez lata specjaliści zajmowali się wyłącznie sercami mężczyzn. To oni umierali na zawał w kwiecie wieku, niekiedy jeszcze przed czterdziestką. To z myślą o nich tworzono nowe metody leczenia - np. angioplastykę, czyli poszerzanie zwężonych naczyń krwionośnych - i nowe leki. To na nich prowadzono badania, które miały ocenić skuteczność terapii. Kobiety pomijano. Po raz pierwszy wspomniano o nich kilkanaście lat temu na zjeździe kardiologów w USA. Temat sesji brzmiał: "Jak kobieta może pomóc swojemu partnerowi z problemami chorób krążenia".

Dopiero ostatnie lata przyniosły zmiany. Z dotychczasowych, wciąż jeszcze nielicznych badań wynika, że serce kobiety różni się od męskiego budową i nieco inaczej pracuje. A to oznacza, że należy je chronić innymi metodami i odmiennie leczyć.

Dlaczego do niedawna nauka nie zajmowała się kobiecym sercem? Wszystko przez dokonane przed laty odkrycie, że chronią je wytwarzane przez kobiecy organizm estrogeny. Hormony te podwyższają poziom dobrego cholesterolu (HDL), który nie dopuszcza do rozwoju miażdżycy. Mają też pozytywny wpływ na śródbłonek, czyli warstwę komórek wyściełających naczynia krwionośne. Dzięki temu naczynia mogą się sprawnie zwężać i rozszerzać. Inaczej też zachowują się miocyty, czyli komórki budujące mięsień serca. Wolniej się starzeją i wraz z upływem lat nie zmniejsza się ich liczba. Wobec takich starań natury naukowcy przez całe dziesięciolecia uznawali dalsze zgłębianie tematu za bezcelowe.

Na szczęście nie wszyscy. Dlatego dziś wiemy, że hormonalny parasol nad kobiecym sercem zaczyna się zamykać, gdy nadchodzi menopauza. Po pięćdziesiątce ilość estrogenów w kobiecym organizmie szybko maleje - w efekcie rozwijają się schorzenia serca i układu krążenia. Dochodzi do zaburzeń metabolicznych, sprzyjających miażdżycy oraz do chorób zakrzepowo-zatorowych, które grożą udarem mózgu lub zawałem. Zaburzona zostaje gospodarka węglowodanowa, co może doprowadzić do cukrzycy typu II.
Pojawia się nadciśnienie. To wszystko sprawia, że już po sześćdziesiątce serce kobiety jest tak samo zagrożone chorobami jak męskie. A nawet bardziej. Serce żeńskie jest bowiem mniejsze, mniejsza jest też średnica tętnic wieńcowych, przez to łatwiej tworzą się w nich zatory i zakrzepy.

Na domiar złego same zainteresowane nie zdają sobie sprawy z niebezpieczeństwa. I nie wiedzą, że najczęstszym zabójcą kobiet w krajach rozwiniętych są choroby układu krążenia. Nieświadome kobiety później niż mężczyźni zgłaszają się do lekarza, więc często choroba jest już w zaawansowanym stadium. Ponadto według statystyk czas, jaki upływa od wystąpienia ostrych dolegliwości do przyjęcia pań do szpitala, jest o 30 minut dłuższy niż w przypadku panów, bo kobiece objawy np. zawału są nietypowe i panie błędnie je interpretują. A w kardiologii pół godziny może oznaczać różnicę między życiem i śmiercią. - Pacjentki, które trafiają na oddziały kardiologiczne, są także niedostatecznie diagnozowane i gorzej leczone - mówiono podczas zjazdu Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego (PTK). Są np. rzadziej niż mężczyźni poddawane takim zabiegom jak angioplastyka.
 

Kardiolodzy mają z kobietami same kłopoty. Po pierwsze, często występują u nich nietypowe, wczesne objawy chorób serca, które utrudniają postawienie właściwej diagnozy. Po drugie, trudniej dobrać dla nich odpowiednie leki, a zastosowane dają więcej działań niepożądanych. Tak jest ze wszystkimi preparatami wykorzystywanymi do leczenia chorób serca. Na razie lekarze przepisują je w zależności od rodzaju schorzenia, nie uwzględniając różnicy płci. - Badania, na podstawie których opracowano strategię leczenia, zostały przeprowadzone na dużych grupach, ale kobiety stanowiły w nich zaledwie 10-20 proc. Badacze bali się, że gdyby kobieta zaszła w ciążę, leki mogłyby zaszkodzić płodom - mówi prof. Zdzisława Kornacewicz-Jach z Kliniki Kardiologii PAM w Szczecinie. Badań biorących pod uwagę specyfikę kobiecego serca jeszcze nie ma.

Lekarze nie mają też pewności, jak zabezpieczać kobiety przed chorobami serca, gdy te przestaną być chronione estrogenem. Jedno z pierwszych badań na ten temat, Women's Health Study, opublikowano w "New England Journal of Medicine" w 2005 r. Wykazało ono, że kwas acetylosalicylowy (zawarty np. w aspirynie) zalecany profilaktycznie kobietom zmniejsza ryzyko udaru mózgu, ale nie chroni ich przed zawałem. Odwrotnie jest u mężczyzn. Nie wyjaśniono, co jest przyczyną tej różnicy. Dowiedziono zarazem, że kwas acetylosalicylowy chroni kobiety przed powtórnym zawałem serca. I też nie wiemy dlaczego.

A co z profilaktyką? Dziś wydaje się, że najlepszym antidotum na choroby serca są ruch i dieta. Lekarze zalecają pacjentom ćwiczenia i mniej kaloryczny jadłospis. Ze wstępnych badań wynika jednak, że zalecenia tego typu powinny uwzględniać różnicę płci. U kobiet regularne ćwiczenia, np. energiczny marsz, redukują ryzyko choroby wieńcowej o 30-50 proc., zaś u mężczyzn tylko o 18-30 proc. - Kobiety odnoszą zatem większą korzyść z ruchu - przekonuje prof. Marianna Janion ze Świętokrzyskiego Centrum Kardiologii w Kielcach.

Nie rozstrzygnięto również, jaką dietę zalecać obu płciom. - Uboga w tłuszcze, a bogata w warzywa i owoce służy sercu, ale czy obu płciom w równym stopniu, tego nie jesteśmy pewni - mówi prof. Janion. Jedno z nielicznych badań na ten temat przeprowadził w Polsce prof. Walerian Piotrowski z Instytutu Kardiologii w Aninie. - Wykazaliśmy, że kobiety, jedzące dużo warzyw i owoców, rzadziej chorują na serce - mówi profesor. U mężczyzn nie zaobserwowano ochronnego wpływu tych składników diety. Ale może to wina błędnie zaplanowanego badania, sugerowali uczestnicy sesji PTK, poświęconej profilaktyce chorób układu krążenia. Trudno bowiem uwierzyć, że serce kobiety może tak różnić się od męskiego.